Leń, leń jeden wielki leń... Nie poszłam dziś do szkoły bo misięniechciało i uj.
Nie będę się tłumaczyć tym że połowę lekcji siedziałabym jak debil, po prostu nie miałam ochoty tam siedzieć bo jest nudno więc zaraz po tym jak wysiadłam z autobusu niemal się wprosiłam do osoby na której widok serce bije mi szybciej i zabawiłam u niego aż do 15 (w między czasie byliśmy na działce jego babci zgarnąć kilka gratów)
Czuje niemoc, nie umiem pomóc czy powiedzieć dobrego słowa, ostatnio brakuje mi cierpliwości i tylko się wkurwiam, wyzywam, proszę, płaczę, nie umiem pocieszyć. Jestem beznadziejna i chłodna... najpierw emocje biorą nademną górę mówię o kilka słów za dużo, a potem czuje wyrzuty sumienia które zjadają mnie od środka. Nie umiem nawet powiedzieć przepraszam ;x I nie umiem tego zmienić... zamiast uspokoić ja podsycam atmosferę... jestem bezużyteczna. ;|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz