Naprawdę nie wiem jak ja to robię, mamy połowę października, a ja nie dostałam ani jednej jedynki i moje oceny to w większości same 4, z czego w domu do książek nie zaglądam praktycznie wcale. Mam wrażenie że gdybym nie była tak cholernie leniwa to mogłabym coś osiągnąć .. ale... po prostu mi się nie chce. Jak dla mnie oceny nie zaważają o poziomie inteligencji danej osoby... Ktoś może mieć same piątki, szóstki czy siódemki ale wynika to tylko z tego że w domu sobie żyły wypruwa i kuje, kuje i kuje all day, all night.
Jestem w dupie można rzecz, odbiegając od tematu szkoły. Muszę iść do lekarza ale za kija nie da się tam dodzwonić jakby nagle numer przestał istnieć. Więc muszę iść tam w jakiś dzień i się umówić, a jeśli numer nie istnieje bo lekarz już tam nie przyjmuje to wtedy nie będzie miło, nie chce szukać nowego bo stary zna mój problem i mam nadzieję że udzieli mi szybciej pomocy, ale najlepiej jakbym trafiła na jakiegoś Hosua bo nasza służba zdrowia ssie. ;x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz